Prawie zawsze, dokładnie w tym momencie, w którym z moich ust padnie dźwięczne słowo NIE, pojawia mi się w głowie alternatywny pomysł na skorygowanie zachowania moich dzieci. Gdy mój syn zaczyna kręcić się w kółko ze szczoteczką do zębów automatycznie mówię: NIE tańcz ze szczoteczką do zębów! I w tej samej chwili myślę dlaczego nie powiedziałam: jak chcesz tańczyć to odłóż szczoteczkę, albo: najpierw wymyj zęby a później potańczymy. Sto dobrych pomysłów, sekundę za późno…
Szczerze powiem, że sama jestem zmęczona ilością tych zakazów. Co dopiero musi czuć taki dwulatek, któremu ciągle wszycy mówią jak ma się zachowywać, co może robić, a czego mu nie wolno…Taki maluch ma olbrzymią chęć poznawania świata, eksperymentowania i testowania (rodziców również). Działa impulsywnie. Nie myśli o konsekwencjach. Jest to zupełnie normalne i wynika z rozwoju mózgu dziecka. A my, rodzice, musimy ustalać granice i często będziemy zakazywać.
Tylko, że ja nie chcę być mamą, która cały czas czegoś zabrania. Staram się zamieniać zakazy w propozycje, przekierować niebezpieczne zabawy w te spokojne. W teorii jestem mistrzem, w praktyce ciągle ćwiczę…

Jeśli też masz dość ciągłego zakazywania i mówienia nie, to przygotowałam dla ciebie niespodziankę – pdf z przykładami jak nie mówić dziecku nie. Możesz sobie wydrukować, włożyć w notes lub powiesić na lodówce. Ja lubię ten sposób. Kiedy tracę cierpliwość działam impulsywnie i taka ściąga w zasięgu wzroku jest bardzo pomocna. Mam nadzieję, że przyda się i tobie. Lista jest do pobrania na końcu artykułu. Nie zapomnij o niej!

Oto kilka moich sposobów na to by nie mówić dziecku nie.

1. dostosuj przestrzeń

Po pierwsze i najprostsze. Dostosuj przestrzeń dla dziecka tak, by była jak najmniej dla niego niebezpieczna. Mało zagrożeń = mało zakazów. Za jednym zamachem wyeliminujesz wiele powodów do mówienia „nie”. Przełóż na wyższe półki lub schowaj całkowicie przedmioty, których nie chcesz by twoje dziecko dotykało.
W supermarkecie omiń alejkę ze słodyczami czy zabawkami, a twoje dziecko nie będzie kuszone przez kolorowe opakowania. Zaoszczędzisz sobie i dziecku powodów do frustracji.

2. pokaż, że rozumiesz

Zamiast mówić „nie jedz więcej batoników” powiedz „widzę, że chcesz kolejnego batonika. Ja też chciałabym zjeść mnóstwo batoników. Rozumiem cię…” Pokazujesz, że słyszysz i rozumiesz małego człowieka. Dzieci chcą być zauważone, chcą wiedzieć, że są ważne. Istnieje duża szansa, że maluch poczuje, że nie musi walczyć bo przcież go rozumiesz i jesteś z nim, po jego stronie.

3. powiedz tak zamiast nie

Jesteście w sklepie. Twój dwulatek łapie ciastko, ale ty wiesz, że jak je zje teraz to nie zje obiadu, który czeka w domu. Mówisz „nie”. On tupie nóżką i głośniej mówi, że chce. Ty powtarzasz „nie”. On krzyczy, że chce, zaczyna płakać, może nawet kładzie się na podłodze jak Rejtan walcząc o swoje prawo do ciastka.
Jak nie mówić dziecku nie w takiej sytuacji? Spróbuj powiedzieć „Tak. Super pomysł. Możesz zjeść to ciastko w domu, z tatą jak przyjdzie z pracy.” (a wiesz, że tata przed obiadem do domu nie wróci).

4. przekieruj

Twoje dziecko zaczyna rzucać klockami w ścianę, albo nie daj Boże, w młodsze rodzeństwo. Pomyśl, co chciałabyś by maluch zrobił zamiast tego. Słowo „nie” prawdopodobnie wywoła jedynie uśmiech na twarzy twojego brzdąca i zachęci do dalszego rzucania. Spróbuj powiedzieć „O! Masz ochotę rzucać. Porzucajmy piłeczką do celu. Kto trafi do pudełka” A jeszcze lepiej zaproponuj rzucanie (wrzucanie) poniewierających się na całej podłodze kloców do pojemnika. Dziecko przestanie rzucać zabawkami, a do tego posprząta… No dobra, zagalopowałam się… 😉

5. daj inny wybór

Dwulatek ma silna potrzebę decydowania. Jeśli na przykład sięga po batonik a ty nie chcesz, by jadł słodycze zaproponuj mu wybór. Powiedz, że masz dla niego winogrona lub jabłko. Niech sam zdecyduje co chce zjeść. Będzie miał poczucie decyzyjności.
Wskazówka: dziecko najprawdopodobniej wybierze drugą propozycję tylko dlatego, że usłyszało ją jako ostatnią. Jeśli masz preferencje co do wyboru, przedstaw mu opcje w odpowiedniej kolejności.

6. użyj zamienników

Twój trzylatek dziesiąty raz spółkuje wodę w toalecie? Na usta ciśnie ci się wasze ulubione słówko „nie”? Weź głęboki oddech (albo trzy) i powiedz „nie mogę ci na to pozwolić”.  W tym przykładzie „nie” adresujesz do siebie samej a nie do dziecka. Zamiast „nie zdejmuj butów” powiedz „zostaw butki na stopach, buty zdejmujemy w domu”. Niby to samo, ale jak inaczej 🙂

7. pokaż

Wyobraź sobie dwulatka, który ciągle kopie swojego kota. Możesz mu powiedzieć „nie kop kota”. Wiele dwulatków nie potrafi przestać robić danej czynności bo nie wiedzą co zrobić w zamian. Pomóż mu i pokaż alternatywę. Powiedz „kotki lubią być głaskane” i trzymając jego rączkę w swojej dłoni delikatnie pogłaszcz kota pokazując dziecku co może zrobić. Często dzieci w tym wieku uderzają wszystko, walą w stół, kopią w krzesło. Spróbuj z poczuciem humoru powiedzieć „powiedz nóżce, żeby była spokojna” i ręką delikatnie zatrzymaj nogę dziecka.

8. daj proste wyjaśnienie

Przykład z własnego ogródka, pisałam o tym TUTAJ. Mimi w szmacianych bucikach wchodził na mokrą trawę. Moje „nie, nie wchodź na trawnik” nie działało. Ale jak powiedziałam, że buciki przemiękną i pokazałam mokre ślady na materiale, Mimi od razu zszedł z trawy. Cuda, Panie!

 

zrób pauzę zanim powiesz „nie”

Mimo wszystko pozwól dziecku na eksperymentowanie i poznawanie świata, popełnianie błędów i przygody. Może rozsmarowane resztki jogurtu na blacie krzesełka to wcale nie takie zło. Ty unikniesz frustracji dziecka, w międzyczasie masz chwilę dla siebie, a sprzątanie zajmie ci prawdopodobnie dosłownie dwie minuty. Odpuść i sobie, i dziecku.
Często po czasie zdajemy sobie sprawę, że nie jest to tak ważne dla nas i zmieniamy zdanie. Pozwalamy dziecku robić co chciało. Jeśli raz zabroniłaś, trzymaj się swojej decyzji. Nie rób mętliku w głowie dziecku i nie podważaj swojego autorytetu. Dlatego nastepnym razem, zanim powiedz nie, zatrzymaj się i zastanów czy wszystkie skarpetki wyrzucone z szuflady na podłogę to naprawdę taka straszna rzecz.

jeśli już musisz powiedzieć „nie”

Oczywiście czasami są sytuacje kiedy musisz zareagować i powiedzieć „nie”. Miej wtedy pewny głos. Powiedz stanowczo ale delikatnie „nie”. Dziecko nie będzie miało wątpliwości, że mówisz serio. W przypadku słodkiego „kochanie, nie” maluch może mieć problem z odczytaniem przekazu: zabraniasz czegoś ale mówisz głosem jak do zabawy. Prawdopodobnie wyczuje twój brak pewności. Bądź więc zdecydowana. I najlepiej od razu przekieruj zainteresowanie dziecka na inne tory.

 

Mam nadzieję, że temat był pomocny. Teraz obiecany prezent: lista „8 sposobów jak nie mówić dziecku nie”. Kliknij, pobierz i wydrukuj. Powieś na lodówce. Niech służy!

 

Ciekawa jestem jak jest u was. Chętnie poznam i wypróbuję wasze sposoby na to, by nie mówić nie. Napiszcie w komentarzu co działa u was.

 

Może zainteresują cię inne artykuły na temat radzenia sobie z wybuchem emocji malego dwulatka:
4 proste sposoby aby poradzić sobie z „niegrzecznym” dzieckiem.
Mamo, zadbaj o siebie!
Negatywne emocje dziecka – 6 kroków by ze spokojem przez nie przejść.

4 KOMENTARZE

  1. U nas raczej rzadko czegoś się naszemu 6 latkowi odmawia, raczej skupiamy się na szukaniu zastępczych rozwiązań. Np nie mamy problemu z tym, że w sklepie domaga się słodyczy albo nowych zabawek. W domu słodycze są w zasięgu jego ręki, ale ich nie nadużywa i wydaje mi się, że wynika to z tego, że słodycze nigdy nie były dla niego zakazane. Zawsze był tylko jeden warunek zdrowy, pełnowartościowy posiłek, a później możemy pozwolić sobie na coś słodkiego. Z zabawkami mamy podobnie. Zanim coś kupimy to zawsze o tym dyskutujemy, szczególnie jeżeli Junior upatrzy sobie jakąś zabawkę naprawdę słabej jakości i wiem, że ona nie przeżyje do wieczora. Ale do brzegu – bo czuję że się rozpisałam 🙂 – nie mówię, że nigdy nie mówię „nie”, ale nawet kiedy już to zrobię, to podaje powód takiej decyzji 🙂

    • Myślę, że tłumaczenie dlaczego czegoś nie można, pozwala dziecku zrozumiec perspektywę rodzica i łatwiej zgodzi się ono na „zakaz”. Jednocześnie dziecko widzi, że rodzic go usłyszał i zrozumiał, więc ma poczucie bezpieczeństwa, co też sprawia, że dzieci lepiej współpracują. Cudowna sytuacja 🙂

    • Dokładnie tak! I czasem trzeba powiedzieć szybkie i zdecydowane „nie” – jak jedno dziecko klockiem chce uderzyć drugie to trudno jest zareagować inaczej. Dlatego stworzyłam liste na lodówkę – często na nią zerkamy, więc utrwalamy sobie pozytywne przykłady i w momentach kiedy emocje biorą górę łatwiej zareagować w przemyślany sposób. I zawsze można w takiej chwili po prostu zerknąć w stronę lodówki 🙂 No i pamiętajmy – nikt nie jest idealny 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here