Nie jestem alfą i omegą. Nie zjadłam wszystkich rozumów. Nie mam doktoratu z macierzyństwa. Ciągle się uczę. Szukam rozwiązań, metod, sprawdzonych sposobów, naukowych potwierdzeń. Chcę wiedzieć jak być lepszym rodzicem, jak pomóc dziecku poradzić sobie z jego emocjami.

ucz się na błędach

Teraz tej wiedzy potrzebuję wyjątkowo. Chwilowo mieszkamy za granicą. Nie mamy za sobą wioski. Nie mamy nikogo kto mógłby pobyć przez chwilę z dziećmi, jednocześnie dając nam czas na złapanie oddechu. Przez większość dnia jestem sama z dwoma maluchami. A kolejną część dnia dzielimy na dwoje. Rzadko mam czas dla siebie. Z dziećmi jestem praktycznie 24/7. To mój wybór. Chciałam być mamą na pełny etat. I jestem wdzięczna, że mam taką możliwość. Jednak rzeczywistość mnie zaskoczyła pokazując, że wychowanie dzieci to olbrzymie wyzwanie. Staram się kierować intuicją. I sercem. Ale popełniam błędy. Uczę się na nich. Popełniam kolejne. Wyciągam wnioski. Nie jestem idealną matką. Takich nie ma.

 

zadbaj o siebie

Ostatnio wysłuchałam serii świetnych wywiadów z ekspertami zajmującymi się dziećmi. Wszyscy jak jeden powtarzali, że najważniejsze w rodzicielstwie jest zadbać o siebie. Że dbanie o siebie musi być priorytetem i powinno znaleźć się na nie czas każdego dnia.

Zastanówmy się. Bywają chwile kiedy nasze dziecko rozleje sok, rzuci klockami o ścianę,  zacznie krzyczeć czy zrobi cokolwiek innego co może spowodować, że krew zacznie w nas buzować. Ale jest niedziela, popołudnie. Ty jesteś wypoczęta po weekendzie bo dzieci były u dziadków, wyspałaś się, wzięłaś kąpiel z bąbelkami, obejrzałaś film i wypiłaś ulubione wino z mężem. Jak reagujesz? Prawdopodobnie wywrócisz oczami, westchniesz, upomnisz dziecko, że tak nie należy i zapomnisz o sprawie.
A teraz wyobraź sobie, że jest piątek. Ty cały tydzień jesteś sama z dziećmi, nie masz czasu wypić kawy, nie myłaś się dwa dni (albo dłużej), już nawet zapomniałaś, że chciało ci się siku, na zegarze 17:06 a męża jeszcze nie ma. Minuty ciągną się jak wieczność. Masz dość. I wtedy właśnie klocki z hukiem spadają na podłogę. Nie będę pisać co się dzieje z tobą. Obie to wiemy. Ta sama sytuacja a wywołuje w nas różne reakcje w zależności od naszego samopoczucia.

 

znajdź swój sposób na naładowanie baterii

Dlatego niezmiernie ważne jest by zastanowić się co nas wycisza, uspokaja, co ładuje nasze baterie. Nie chodzi tu o dzień w SPA czy babski weekend za miastem. Zastanówmy się skąd bierzemy energię. Może jest to kawa wypita o poranku, w ciszy, zanim dzieci wstaną. A może wolisz wypić kawę po południu by doładować się na resztę dnia a rano najlepsza dla ciebie jest joga, krótka sekwencja asan na powitanie dnia / słońca. Może będzie to codzienny spacer, a może chwila z muzyką. Cokolwiek co na ciebie działa.
Dzieci są jak małe lusterka. Każdą naszą emocję zauważą i powtórzą. Jeśli więc w naszej głowie pojawiają się myśli: zaraz stracę cierpliwość, nie zniosę tego ani chwili dłużej dzieci myślą to samo. Z tym, że one mają mniejsze (jeśli w ogóle) możliwości samokontroli i zazwyczaj pierwsze wybuchają. Zadbajmy więc o to byśmy byli spokojni a nasze dzieci przejmą te emocje i prawdopodobieństwo, że wpadną w furię będzie mniejsze.

 

naucz się prosić o pomoc

Odejmij sobie obowiązków. Proś o pomoc, deleguj zadania, niech ktoś zabierze dzieci na spacer. Zamów obiad na dowóz. Może warto pomyśleć o pomocy do ogarnięcia domu.
W naszej kulturze dba się o kobiety w ciąży, mówi im się by wypoczywały, spały, robiły sobie przyjemności i spełniały zachcianki. Ale kiedy tylko staną się mamami mają dbać o dziecko o sobie zapominając. Mama, która dba o swoje potrzeby uważana jest za samolubną i wyrodną matkę.

Dzieci mogą być tak szczęśliwe jak ich mama i tata.
I ani grama więcej.

Dbajmy więc o siebie! A wtedy łatwiej będzie nam zadbać o potrzeby naszego dziecka. Szczęśliwa mama równa się szczęśliwe dziecko!

 

Może zainteresują cię inne artykuły na temat radzenia sobie z wybuchem emocji malego dwulatka:
4 proste sposoby aby poradzić sobie z „niegrzecznym” dzieckiem.
Najpierw sama się uspokój.
8 sposobów jak nie mówić dziecku nie.

2 KOMENTARZE

  1. sz absolutną rację z tym proszeniem o pomoc. Ja sie tego długo uczyłam. Mam nadzieję że nie ocieram się o bezczelność z moimi prośbami ale czasem nie mam wyjścia;) Dla mnie priorytetem jest najeść się i wyspać. Na urlopie-ciche pokoje z dala od ulic i pełne wyżywienie:) A jak uda mi się gdzieś w międzyczasie przeczytać książkę to w ogóle luksus 🙂

    • Dla mnie niesamowite jest jak zmienia się pojęcie luksusu dla kobiety, która zostaje mamą: wypić kawę jeszcze ciepłą, zjeść coś pożywnego, wziąć prysznic… Móc sobie codziennie pozwolić na to wszystko to luksus na miarę wyjazdu na tygodniowe SPA… 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here