Nóż w rękach dziecka to bardzo kontrowersyjny temat. Większość rodziców zastanawia się kiedy po raz pierwszy może dać to ostre i jakże niebezpieczne narzędzie swojemu maluchowi. Ja natomiast zastanawiam się czy powinnam o swoich doświadczeniach mówić głośno (żeby nikt nie wziął mnie za nieodpowiedzialną matkę a ojca moich dzieci nie pozbawiono praw rodzicielskich…). Jestem jednak u siebie i mam nadzieję, że mogę się tu czuć bezpiecznie.

Mój tata wspomina, że ja, jako niespełna trzylatka jadłam obiad nożem i widelcem. A potem… poszłam do przedszkola. Tam dzieci jedzą łyżką, więc i ja zaczęłam jeść wszysko łyżką. Może zaufanie do dzieci i ich możliwości wyniosłam z domu, a może to, że obserwujemy nasze dzieci i staramy się podążać za ich potrzebami rowojowymi i wykorzystywać ich naturalną chęć nauki, sprawiło, że nasz syn zaczął używać noża dość wcześnie.

pierwsze prawdziwe sztućce

Mimi pierwszy komlet sztućców dostał niedługo po tym jak zaczął jeść stałe posiłki. Łyżka, widelec, nóż ze stali nierdzewnej niczym, oprócz rozmiaru, nie różniły się od takich dorosłych. Zależalo nam na tym, żeby widelcem dało nabić się kawałek jedzenia a nożem można było kroić. Bo, czyż nie ma czegoś bardziej frustrującego niż skaczący po talerzu apetyczny kęs, którego nie da się nadziać na widelec i zjeść?! Oczywiście Mimi najpierw jadł łyżką lub widelcem (często widelcem łatwiej nabierać niż łyżką), ale nóż zawsze gdzieś z boku był dostępny.

kitchen helper

Ponieważ Mimi uwielbiał (jak pewnie większość dzieci) przyglądać się jak przyrządzamy posiłki postanowiliśmy sprawić mu Kitchen Helper’a. Tym bardziej, że byłam w zaawansowanej ciąży i nie miałam już siły trzymać syna na rękach i jednocześnie gotować. Dodatkowo wiedziałam, że niebawem na rękach będę miała noworodka a Mimi ciągle będzie chciał uczestniczyć w gotowaniu. Tak więc w naszym domu pojawił się cudowny i wspaniały pomocnik kuchenny. Najwspanialsza rzecz dla rodziców małych dzieci i najczęściej używana „zabawka”. Nie przesadzę jak powiem, że Mimi w kuchni na stojaku spędza jedną trzecią dnia. Robi tam swoje eksperymenty, potrzebując przy tym minimum asysty dorosłego. Win-win situation. Tak jak lubię. Ale nie o tym dziś miało być…

 

początki i ogórki na kolację

Wracając do tematu noży. Kiedy tata gotował lub ja piekłam Mimi rwał się do pomocy. Kwestią czasu było kiedy sięgnie po nóż. Swoje prawdziwe krojenie zaczął od takiego dorosłego noża obiadowego i ogórka. Miał koło 20 miesięcy. Rytuałem do dziś jest obieranie i krojenie ogórka na kolację. Mimi doskonale wiedział, że nóż jest ostry, można sobie zrobić nim krzywdę i trzeba się z nim obchodzić ostrożnie i umiejętnie. Uczyliśmy go, że oczy mają patrzeć na nóż. Istotne było, by odkładał nóż na bok kiedy przestawał kroić. Oczywiście nie zawsze o tym pamiętał, ale wydaje mi się, że zrozumiał powagę sytuacji i nigdy nie próbował nożem się bawić. Wiedział też, że może kroić nożem obiadowym, ale ostre noże są dla rodziców i nie próbował po nie sięgać. Może dlatego, że potrzebę krojenia miał zaspokojoną, i nie było to coś zakazango, a wręcz przeciwnie nóż był czymś oswojonym.

ostry nóż kuchenny

Kiedy Mimi pierwszy raz użył takiego prawdziwego ostrego noża? Pamiętam to bardzo dobrze, miał 26 miesięcy. Byłam sama w domu z dziećmi, musiałam ugotować obiad. Mimi trochę marudził. Wiedziałam, że uda mi się przyrządzic posiłek tylko jeśli będzimy go robić wspólnie. Inaczej wisiałby mi u nogi. Postanowiłam, że poproszę go o pomoc w krojeniu fasolki. Pikuś, pomyślałam, krojenie ma opanowane, zajmie się fasolką a ja w tym czasie ogarnę resztę. Jakie było moje zdziwienie kiedy okazało się, że fasolki nożem obiadowym nie da sie pokroić…
To była patowa sytuacja. Marudne dziecko, któremu w ramach przekupstwa za chwilę spokoju obiecałam krojenie, miało się dowiedzieć, że z obiecanki nici i kroić nie będzie… To mogło mieć tylko jeden finał: płacz marudnego dziecka -> nieugotowany obiad -> marudne i głodne dziecko -> jeszcze więcej płaczu + płaczący niemowlak, bo płacz się udziela… Dwójka głodnych i płaczących maluchów. Nie byłam w stanie wziąć tego na klatę. Niewiele myśląc, choć raczej mając milion myśli na sekundę, postanowiłam dotrzymać danej obietnicy i… dałam mojemu dwuletniemu synowi nóż. Ostry, kuchenny, prawdziwy nóż. Powtórzyłam wszystkie zasady, upewniłam się, że zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i obserwowałam, obserwowałam i coraz szerzej otwierałam oczy ze zdumienia.
Mimi jedną rączką trzymał ułożonych równo kilka fasolek, drugą ostrożnie ale sprawnie operował nożem. Pokrojone kawałki warzyw przesuwał nożem na drugi koniec deski, by później brzegiem tego ostrego noża nasunąć je na dłoń i przenieść do miski… Czy ktoś go tego uczył? Nie. Mimi setki razy asystował tacie i rejestrował pracę ojca, by w odpowiednim momencie odtworzyć każdy ruch ręki. Niesamowite! Fascynujące!

 

Od tamtego momentu nasz syn do krojenia używa ostrych noży. Wszystkie noże są w jego zasięgu, sam sobie wybiera, który chce użyć. Oczywiście pod naszym nadzorem. Często przypominamy mu o zasadach jakich należy przestrzegać, by móc bezpiecznie używać noża. Jeśli do pokrojenia jest jabłko, to najpierw my przekroimy je na pół, tak, żeby Mimi miał do krojenia stabilnie leżącą część jabłka a nie turlający się i uciekający owoc.

noż w rękach dziecka

bułka z masłem

Nie zaryzykuję stwierdzenia, że dwulatek jest gotowy by dostać do krojnia ostry nóż. Każde dzieco jest inne. Ale okazuje się, że dzieci potrafią nas ciągle zaskakiwać, jeśli okażemy im odrobinę zaufania i pozwolimy poznawać świat w ich tempie (często jest to szybciej niż myślimy). Dwuipółletni Mimi pewnego wieczoru postanowił zrobić kolację młodszej siostrze. Wyjął bułkę, pokroił na plasterki i posmarował ją masłem… Jakby chciał nam pokazać, że posługiwanie się nożem to bułka z masłem… 😉

Wspólne przygotowywanie posiłków pomaga w nauce koncentracji, w rozwoju motoryki małej, uczy precyzji i odpowiedzialności. To wejście na wyższy poziom samodzielności. nie bezznaczenia jest fakt, że dzieci chętniej jedzą posiłki jeśli uczestniczyły w ich przygotowaniu. Maluchy uwielbiają uczestniczyć w prawdziwym życiu.

A jak jest u Was? Wasze dzieci używają noży? Gotujecie wspólnie?

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here