Czas najwyższy by podsumować poprzedni rok i rozpisać plany na 2018 rok. Robię to chyba jako ostatnia w cyberprzestrzeni. Nie będę więc przedłużać. Przechodzę do rzeczy.

podsumowanie roku 2017

Nie będę zbyt ostra wobec siebie. W tym roku miało miejsce kilka takich wydarzeń, które przewracają życie do góry nogami lub wstrzymują bieg zdarzeń na długie tygodnie. Pojawiła się na świecie nasza córeczka i chwilę później w czwórkę wyjechaliśmy na pół roku za granicę.
Zawodowo więc, mimo chęci i kilku prób, nie byłam aktywna. Prywatnie też moja aktywność była bliska zeru. Tak więc zdjęcia, hiszpański, bieganie i czytanie – przechodzą w stanie nienaruszonym na kolejny rok.

A co udało mi sie zrealizować w mniejszym lub większym stopniu?

Blog – sama jestem zaskoczona, że to właśnie w tym całym szaleństwie zaczęłam regularnie pisać. Cieszę się bardzo i mam nadzieję utrzymać ten stan.

Podróże – hmmm… Chciałam jakąś daleką i egzotyczną. Chciałam do Barcelony by przyjaciółkę odwiedzić. Chciałam Londyn i… coś nowego. No to miałam nowość. Czechy na pół roku. Szkoda tylko, że piwa pić nie mogłam bo przecież czeskie najlepsze…

Dom – zakończyliśmy budowę. Nasz domek ma wszystkie ściany, okna, drzwi i dach. Ma też komin. Żeby było jak z bajki tylko płota i kota na nim brakuje. Nie jest to co prawda wynik mojej działalności, a duża zasługa niemęża. No ale przecież wpisuje się to na wspólny rachunek, prawda? Tak czy inaczej udało nam się temat ogarnąć do stanu zamkniętego do końca roku. I bardzo, bardzo się cieszymy!

 

plany na 2018 rok

Chyba mam głód pracy zawodowej, twórczej. Od prawie trzech lat jestem w domu. Od dwóch i pół karmię piersią, co powoduje, że na dłuższe wypady bez dzieci nie mogę sobie pozwolić. Tak też będzie w tym roku. Bo pewnie karmić będę jeszcze jakiś czas. Ale na szczęście już coraz rzadziej. Planuję więc w to karmienie wpleść pracę zawodową. Chcę:

Blog – chcę oczywiście pisać regularnie.

Pościele – chcę stworzyć swoją kolekcję pościeli, wyprodukować ją, postawić sklep internetowy i… sprzedawać ją jak ciepłe bułeczki. Tak, dokładnie taki mam plan 🙂

Niespodzianka – mam jeszcze jeden pomysł, ale zostawię go na deser. Jak będzie mi sie nudzić to go zrealizuję w wolnej chwili… 😉

Bieganie – oczywiście wracam. Już nawet poczyniłam pierwsze kroki. Pisałam o tym w poście: Powrót do biegania po ciąży, a nawet dwóch. Nie mam już zamiaru zatrzymać się.

Zdjęcia – jak wystarczy mi czasu to będę pstrykać. Jak nie, to nie. Po prostu.

Dom – planujemy go wykończyć, wprowadzić się do niego późną wiosną / wczesnym latem i urządzić przy wielkim stole Wigilię. I tu nie ma opcji by się nie udało. Wigilia w naszym domu będzie. Kropka.

A teraz kilka punktów, które można wrzucić do jednego worka i podpisać slow life:

Minimalizm – odgracam się już od jakiegoś czasu i za każdym razem gdy pozbywam się niepotrzebnych rzeczy czuję sie świetnie. Mam jednak na tym polu jeszcze trochę do zrobienia. Chciałabym w tym roku poczuć, że żadne niezbędne przedmioty nie zajmują już miejsca w mojej przestrzeni. Przeprowadzka do nowego domu na pewno będzie temu sprzyjać.

Capsule wardrobe czyli garderoba w pigułce – minimalizm w szafie. Po trzech latach noszenia worków, w których miał się zmieścić ciążowy brzuszek, a później pociążowe fałdki, pomysł posiadania niewielkiej ilości ubrań wydaje mi się równie fascynujący jak i kuszący. Ubrania tak dobrane by w jakimkolwiek połączeniu pasowały do siebie. Takie i tylko takie, w których bardzo dobrze będę się czuć.

Capsule wardrobe kids – minimalizm w szafie moich dzieci panuje od początku. Chciałabym jeszcze stworzyć taki system by cokolwiek co maluchy wybiorą dobrze ze sobą współgrało.

Mindfulness czyli uważność – chcę cieszyć się momentem, być tu i teraz. Zwłaszcza kiedy jestem z dziećmi. Przeprowadzka na wieś, pod piękny las powinna mi sprzyjać w tym postanowieniu.

To chyba tyle jeśli chodzi o moje plany na 2018 rok Odpuszczam hiszpański. Szkoda, ale w tym roku inaczej stawiam priorytety. Najważniejsze dla mnie będą uważność i rozwój zawodowy, a poprzez niego osobisty przecież. Brakuje mi kontaktów z ludźmi, którzy mają więcej niż metr wzrostu. Ja wiem, że domyślanie się o co chodzi niemówiącemu dziecku bardzo ćwiczy mózg i pewnie w kalambury jestem dziś mistrzem. Jednak potrzebuję uaktywnić ośrodki mózgu inne niż te odpowiedzialne za rozróżnienie rodzajów płaczu. Muszę wyjść z domu. To chyba najważniejsza rzecz w tym roku.

 

A wasze plany? Stawiacie w tym roku na rozwój osobisty czy zawodowy?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here