Robimy leniwe. Wpis z serii jak ogarnąć dzieci i mieć co zjeść na obiad.

No dobra, nie będę ściemniała, młodsze musi spać, no chyba że macie takie co to leży spokojnie zafascynowane białymi lampami na tle białego sufitu. Jak już sprawa maleństwa jest opanowana to wystarczy zaangażować starszaka do robienia obiadu. I uzbroić się w hektolitry cierpliwości. Dziecko będzie przeszczęśliwe mogąc wykonywać dorosłe czynności, a dorosły będzie przeszczęśliwy mogąc wypić łyk ulubionej herbaty. Win – win situation. Idealnie. 🙂

Continue reading „Robimy leniwe. Wpis z serii jak ogarnąć dzieci i mieć co zjeść na obiad.”

Plany na 2017

Czas noworoczny  sprzyja podsumowaniom roku poprzedniego i kreśleniom planów na ten kolejny. Ja zwykle tego nie robię. Nie robię podsumowań ani nie snuję wielkich planów. Ale jakoś tak tym razem mnie złapało. Postanowiłam rozliczyć się ze starym rokiem i zaplanować, na ile to możliwe w moim przypadku, rok 2017.

Continue reading „Plany na 2017”

Wszędzie dobrze ale w domu… jest moja kuchnia!

Zjechaliśmy na dobre. Kilkumiesięczne wakacje mamy za sobą. I, co dziwne, cieszę się, że jestem już w domu. Wreszcie mogę szaleć do woli… mielić, ubijać, mieszać, piec! Mój głód przybrał formę domowego masła orzechowego, domowej nutelli, domowego jogurtu zrobionego z, a jakże! domowego mleka migdałowego i ciasta a to wszystko zaledwie w ciągu dwóch dni.  Continue reading „Wszędzie dobrze ale w domu… jest moja kuchnia!”

Projekt 365

Zbierałam się długo… I do kolejnego wpisu, bo przecież ostatni powstał wieki temu. I do regularnego robienia zdjęć. Jeszcze w ciąży z Mikołajem planowałam nauczyć się robić dobre fotografie. No ale albo mdłości, albo zmęczenie albo ten aparat za duży by go tachać wszędzie ze sobą. Potem pomyślałam, że będę robiła zdjęcia Mikołajowi, dokumentowała jego postępy. Żeby mieć pamiątkę. I jednocześnie wprawiać się. No i tak minął roczek 🙂

Aż w końcu przeczytałam gdzieś o projekcie 365. Continue reading „Projekt 365”